Jak pewnie łatwo zauważyć, ten blog nie istnieje :) To znaczy: istnieje, ale już od dłuższego czasu nie żyje. Zapraszam na nieco bardziej żywy - choć dość nudny - blog pod adresem http://www.klimek.ws.
Od chwili mojego ostatniego wpisu zmieniło się wiele. Popełniam zatem niniejszy "status update", by na tym jogu znalazło się... cokolwiek.
- Zmieniłem stopień naukowy ze "student" na "magister". Niby taka prosta rzecz, a jak cieszy :)
- Zacząłem pracować ciężko przez całe ranki (i wieczory) w Pewnej Firmie[tm]. Jednocześnie powoli przestaję współpracować z Poprzednią Firmą - jestem w trakcie zdawania obowiązków moim następcom.
- Ze względu na zmianę miejsca pracy nie mam już tak swobodnego dostępu do żadnych serwerów stojących na wielu wielu megabitach. Dlatego korzystam z pewnego zachodniego hostingu i póki co jestem zadowolony. Domeny kupuję też w innej firmie, bo czasem miewają taniej :)
- Troszkę zmienił mi się sposób myślenia. Ponieważ ilość wolnego czasu zmalała prawie do zera, muszę go bardziej efektywnie wykorzystywać. Dlatego zajmuję się raczej rzeczami, które mogą mi się kiedyś przydać. Ideologia została, niestety, odsunięta na plan dalszy :(.
- Zmienia się sposób korzystania przeze mnie z komputera. Powoli dojrzewam do stwierdzenia, że ma on służyć do pracy. Dlatego powinno na nim być środowisko, które jest przede wszystkim wygodne i nie wymaga od człowieka czytania manuali w celu zrobienia czegokolwiek. Wprawdzie nadal wykorzystuję głównie pewien zajawkowy system operacyjny, jednakże powoli zastanawiam się, czy nie ułatwić sobie nieco życia. Szczególnie po moich doświadczeniach zawodowych z instalowaniem pewnego softu (w niezbyt świeżej wersji) na nowoczesnych komputerach.
- Sprawiłem sobie asterkę Wprawdzie niezbyt już młoda (1998) i trochę poobijana, ale chodzi dość ładnie :).
- Zacząłem dokumentować moje techniczne walki z informatyką w formie tech-bloga. Znając mnie jednak nie wyjdzie z tego totalnie nic ;-) W każdym wypadku - dostępny jest RSS
Dostałem właśnie z pewnej Dużej Firmy, do której wysłałem CV, takiego oto maila:
Witam, zgodnie z Pana prosba potwierdzam chec zatrudnienia Pana w dziale Deploymentu.
Tak się tylko chwalę... :D
Heh zassałem Patykowe utwory (znaczy zipa czy tam rara o nazwie Love Kills by Brudne Dzieci Sida) i, qrde, podoba mi się :P. Szczególnie, że mi się z niezapomnianą atmosferą z Oleja kojarzy...
Gdziekolwiek ruszysz się
Tam wszyscy mówią ci
Że laska musi mieć duże cyce
Gdziekolwiek ruszysz się
Tam wszyscy trąbią że
Tak mają laski w Ameryce
A ja jestem pank
I w ramach walki ze wszystkimi schematami
Ja jestem pank
Lubię laski z małym cyckami!
Gdziekolwiek ruszysz się
Tam wszyscy mówią ci
Że laska musi mieć długie nogi
Gdziekolwiek ruszysz się
Tam wszyscy trąbią że
Jak od sufitu do podłogi
A ja jestem pank
I w ramach walki ze wszystkimi schematami
Ja jestem pank
Lubię laski z krótkimi nogami!
Qrde, jeszcze punkiem zostanę :D
Właśnie przed chwilą w typowy dla siebie sposób zepsułem Coś Bardzo Ważnego. Mam nadzieję, że sytuacja szybko wróci do normalności... Zresztą - przynajmniej status quo zostało zachowane...
Co nie zmienia faktu, że naiwnie wierzę, że tak będzie lepiej... ehh zaczynam schizować ;p
Cytat na dziś:
You cannot change what's over
But only where you go.
(Enya)
czytam http://www.futrega.org/wk/
Zmęczenie... Wszystkie członki, całe ciało powoli, ale z uporem odmawia posłuszeństwa... Tęsknisz za miękkim łóżkiem, za mięciutką kołderką, która utuli Cię do snu... Chcesz zamknąć już oczka, wsłuchać się w ciszę... i spać...
Nadszedł nowy miesiąc, nowy czas. Czas na nie-wiadomo-co, ale przynajmniej jakiś czas. Nie ma co, trzeba go zmarnować równie bezproduktywnie, co czas poprzedni... ;]
Wpis piąty. Ludzie mają różne zabawki. Jednak fakt, że ktoś bawi się moją maskotką, nie za bardzo mi odpowiada... Szczególnie, że pewnie mi ją popsuje. A ja nie lubię, gdy ktoś świadomie i z premedytacją psuje moje zabawki... Ale cóż, nic na to tym razem poradzić nie mogę. Muszę poczekać, aż zabawka się znudzi i dziecko pójdzie bawić się czymś innym ;p
Wpis Czwarty. Niejedna burza jeszcze przed nami, i nieraz przyjdzie nam walczyć z deszczem i wiatrem, z piorunami i ciemnymi, ponurymi chmurami, pochłaniającymi ostatnie promienie słońca. Spoglądam w niebo i widzę tylko pustkę, pustkę przerażającą, przytłaczającą swym bezkresem i nieograniczonością... A przecież wiem, wierzę, żę po burzy nadejdzie Słońce, nowy dzień, nowy wiatr, nowa nadzieja... I da mi nową Siłę, Moc, by stawiać czoła kolejnym piorunom i błyskawicom, by walczyć z wiatrem i Ciemnością, i być gotowym, gdy Burza powróci, by kolejny raz zebrać swe ciemne żniwo...